OFICJALNY SERWIS

DUMY WARMII

Co słychać u... Kamila Ryłki? "Podejrzewam, że każdy, kto kiedykolwiek był chociaż chwilę w Stomilu, tęskni za stylem życia tej drużyny."

Co słychać u... Kamila Ryłki? "Podejrzewam, że każdy, kto kiedykolwiek był chociaż chwilę w Stomilu, tęskni za stylem życia tej drużyny."

10/06/2015

Dziś rozmowa z Kamilem Ryłką, który był bramkarzem Stomilu Olsztyn w latach 2009-2010. W biało-niebieskich barwach występował też jako junior. Jak radzi sobie dziś i dlaczego karierę piłkarską kontynuował w Norwegii? Na to pytanie, a także na wiele innych, znajdziecie odpowiedzi w kolejnym wywiadzie z cyklu "Co słychać u...?" Zapraszamy do lektury!

- Jak wspomina Pan okres gry w Stomilu? 
 
Kamil Ryłka - Niestety, ciężko powiedzieć bym kiedykolwiek grał w Stomilu. Wszystkie moje mecze w lidze można policzyć na palcach jednej reki. Podczas tego okresu mieliśmy 4 trenerów (Łukasik, Budziłek, Kieżun, Kaczmarek) i dwukrotną zmianę zarządu. Atmosfera wokół klubu zawsze była napięta, ale w samej szatni, zawsze bardzo pozytywna niezależnie od tego, co się działo. Stomil to wyjątkowy klub dla każdego olsztynianina. Żałuję, że zdrowie, ani forma nie pozwoliły mi odegrać większej roli w klubie.
Kamil Ryłka w barwach OKS 1945 2009/2010 Olsztyn/ fot. dwadozera.pl
 
- Jak doszło do tego, że został Pan piłkarzem i gra na pozycji bramkarza? 
 
K. R. - Wychowałem się na Nagórkach w czasach, gdy w Olsztynie piłka na podwórku była najlepszą rozrywką. Graliśmy non stop, mecze podwórkowe, klasowe, szkolne, a z czasem przyszły również te w Stomilu. Trafiłem do drużyny Nakielskiego w wieku 10 lat i tam, z uwagi na najlepsze warunki fizyczne, zostałem postawiony w bramce. Nigdy się nie sprzeciwiłem i razem z Bartkiem Grygorowiczem rywalizowaliśmy między sobą przez kolejnych 8 lat. W Olsztynie bramkarze mają w sobie dużo pasji. W czasach juniorskich nigdy nie mieliśmy trenera bramkarzy, a jednak Stomil wychował miedzy innymi: Bako, Małkowskiego, Witkowskiego, Gikiewicza, Kurto, Skibę, czy Leszczyńskiego. Mam nadzieje, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej.
 
- Wielu zawodników, którzy wyjeżdżają z Polski, wybierają raczej kraje zachodnie, a Pan trafił do Norwegii. Jak to się stało? 
 
K. R. - Jest kilku chłopaków z Warmii i Mazur w okolicy, w której przebywam. W 2012 Maciek Paszkiewicz awansował ze swoją drużyną do 3 ligi i szukał bramkarza. Poleciałem na kilka miesięcy i tak zostałem tu do dzisiaj. Dzięki towarzystwu ludzi z Olsztyna i okolic żyje się tutaj znośnie, choć prawie każdy wolałby żyć w Olsztynie.
Kamil Ryłka podczas meczu ligowego w Norwegii/ fot. archiwum prywatne Kamila Ryłki
 
- Czy może Pan opowiedzieć coś o norweskich klubach, w których Pan występował? Myślę, że wielu czytelników nie jest zorientowanych w futbolu skandynawskim.
 
K. R. - Miałem krótkie epizody na zapleczu Tippen Ligi i w drugiej dywizji. Po pól roku w Askim, w 3 lidze, wypożyczył mnie na miesiąc ówczesny lider Obos Ligi (zaplecze), zagrałem w jednym meczu zremisowanym 1:1 i wróciłem do Askim. Później rozegrałem jedną rundę w drugiej dywizji. Tam najciekawsze są podróże po całej Norwegii. Grając na trzecim poziomie rozgrywkowym musieliśmy latać na mecze ponad 1700 km. do Tromso, czy ok. 700 do Trondheim. Zawsze samolotami. W niższych ligach trzeba jednak łączyć granie z pracą i to często kolidowało ze zmianą klubu na dłużej. Pod względem sportowym i turystycznym uważam to za udany okres.
Kamil Ryłka w meczu ligowym/ fot. archiwum prywatne Kamila Ryłki
 
- Czy piłkarz, grający w kraju, gdzie domeną są sporty zimowe dobrze zarabia? Jaka jest popularność piłki nożnej w Norwegii? 
 
K. R. - Teoretycznie, piłka nożna jest narodowym sportem Norwegów zaraz po tym, jak skończy się zima oczywiście. Dlatego rozgrywki zaczynają się w kwietniu i kończą w październiku. Zawodowa jest Tippen Liga oraz większość klubów Obos Ligi. W wielu klubach zawodnicy pracują i studiują. W Obos Lidze treningi często odbywają się ok. godziny 16 tak, aby Ci, którzy uczą się ,albo pracują, mogli to pogodzić. W drugiej lidze prawie wszyscy pracują, nieliczni tylko zarabiają dobre pieniądze. W większości przypadków jest to wynajęcie drogich w Norwegii mieszkań w zamian za grę dla klubu. Na trybunach, jedynie w Tippenlidze widać zainteresowanie kibiców. W niższych ligach panuje piknikowa atmosfera, dużo czarnej kawy i gofry z dżemem :)  
Mecz ligowy z udziałem Kamila Ryłki/ fot. archiwum prywatne Kamila Ryłki
 
- Język norweski. Jak sobie z nim Pan radzi? 
 
K. R. - Uczę się każdego dnia w pracy i na treningach. Dodatkowo przechodzę przez drabinkę kursów trenerskich NFF i muszę czytać norweskie książki. Odpalam tłumacza i powoli się uczę :). Jest już duży postęp, dogaduję się bezproblemowo. W Norwegii bardzo istotny jest jednak komunikatywny angielski. W klubie, gdzie pracuję z bramkarzami są trenerzy z Portugalii, Anglii, Włoch czy Jamajki, więc wszyscy mówią raczej po angielsku. Każdy dzień wśród nich uczy mnie czegoś nowego. 
 
- Kto i dlaczego jest Pańskim piłkarskim idolem? 
 
K. R. - Kiedyś moimi idolami byli wszyscy bramkarze ekstraklasowego Stomilu. Najbardziej lubiłem Zbyszka Małkowskiego. Zapamiętałem szczególnie sytuację z jednego z meczów na naszym stadionie, w którym podawałem piłki. Zbyszek wybiegł z bramki pod tunel, by wyjąć chorągiewkę spod leżącego na niej zawodnika i wbił ją obok, aby umożliwić nam rozpoczęcie gry. Miałem wtedy jakieś 12 lat. Zaimponowała mi jego determinacja i pamiętam, że wtedy tez chciałem być taki jak on!
 
- Gdyby pojawiła się oferta powrotu do Stomilu, to... ? 
 
K. R. - Stomil zawsze będzie dla mnie najważniejszym klubem. W Olsztynie się wychowałem i tutaj zawsze chciałem być. Mam nadzieję, że kiedyś pojawi się możliwość powrotu do Olsztyna jako trenera bramkarzy, na przykład w zespołach juniorskich. Myślę o tym praktycznie każdego dnia.
 
- W swojej karierze ma Pan na koncie sporo klubów. Gdyby Pan mógł przejść tę drogę jeszcze raz, wybierałby Pan tak samo? Czy może coś by zmienił?
 
K. R. - Najbardziej żałuję tego, co wydarzyło się w 2007 roku. Legia oraz mój ówczesny menadżer dogadali się w sprawie mojego wypożyczenia do Olimpii Elbląg i postawili mnie przed faktem dokonanym. Pojechałem na pierwszy trening i nabawiłem się kontuzji achillesa, którą leczyłem ponad 13 miesięcy. Nigdy nie zagrałem w Elblągu, ale to, co mnie tam spotkało zaważyło na moim dalszym losie bramkarza. Bardzo żałuję, że kiedykolwiek musiałem się tam znaleźć. Poza tym, nie rozczulam się nad przeszłością, tylko z ciekawością patrzę w przyszłość.
 
- Komu zawdzięcza Pan to, że został Pan piłkarzem?
 
K. R. - Piłkarzem zawsze chciałem zostać. Miłość do piłki nożnej, to przede wszystkim zasługa podwórka na Nagórkach.Dodatkowo ważną rolę odegrał Andrzej Nakielski. Trzymał u nas dyscyplinę, dzięki czemu, kilku zawodników z naszej drużyny wciąż gra jeszcze w piłkę. Mierzejewski, Łukasik, Igliński, Czarnecki, czy Łukasz Lewandowski grają jeszcze zawodowo. Dodatkowo Grygorowicz, Michałowski, Czerwiński, Spychała, Frankowski, Żakowski, Rzeczkowski, grali, albo jeszcze graja w różnych ligach na Warmii i Mazurach. Mieliśmy wyjątkową atmosferę w drużynie, dzięki czemu do dzisiaj wszyscy spotkamy się raz do roku, by do samego rana wspominać tamte czasy :).
 
- Czy jest ktoś z olsztyńskiej szatni, z kim utrzymuje Pan kontakt? 
 
K. R. - Mam kontakt telefoniczny z "Leszczem", "Trzecim", biznesowy ze "Skibkiem" :) oraz z każdym innym zawodnikiem, jak tylko jestem w Olsztynie, i mam możliwość chętnie "pokituję". Bardzo fajnie, że w Olsztynie zespół jest zbudowany głównie na Warmiakach. To tworzy świetny charakter drużyny. Wszyscy mają podobne poczucie humoru i dążą do tego samego. Podejrzewam, że każdy, kto kiedykolwiek był chociaż chwilę w Stomilu, tęskni za stylem życia tej drużyny.
 
- Czy śledzi Pan losy Stomilu? 
 
K. R. - Oczywiście. Mam polską telewizję, ale np. dzisiaj miałem trening o 13:00 i nie mogłem obejrzeć meczu z Wisłą Płock. Miałem jednak kontakt telefoniczny z Łukaszem Lewandowskim, który informował mnie, jaki jest wynik :).
 
- Jak często bywa Pan w Olsztynie? 
 
K. R. - Przynajmniej raz na miesiąc. W lipcu i grudniu przyjeżdżam na 2-3 tygodnie. Każde wakacje i wolny weekend staram się spędzać na Warmii i Mazurach.
 
- Na pytanie "Co słychać u Kamila Ryłki?", odpowie Pan, że...? 
 
K. R. - Poza tym, że nie mogę już grać wyczynowo w piłkę wszystko jest bardzo dobrze. Prowadzę razem z Norwegiem 4-ligowe Askim FK, rywalizujące z drużyną prowadzoną przez Piotrka Kulpakę - Mysen FK. W pracy obaj z "Pepim" zajmujemy się tym samym - wieszamy wentylacje. Od stycznia nowego roku, będę pracował w akademii Vålerengi Oslo, gdzie będę odpowiadał za bramkarzy 12-16 lat, oraz będę asystentem w jednej z drużyn. Ciekawe towarzystwo do nauki. Mam nadzieję. że wcześniej niż później spotkamy się ponownie w Olsztynie :).
Kamil Ryłka w meczu ligowym/ fot. Oystein Sorensen/ smaalenenes.avis
 
 
zdj. główne: Kamil Ryłka w meczu ligowym/ fot. Oystein Sorensen/ smaalenenes.avis

 

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Stomil na facebooku

Stomil na twitterze

Stomil na youtube

sponsorzy główni
sponsor srebrny
sponsorzy złoci
sponsorzy biało-niebiescy

 


 
partner medyczny
sponsor techniczny
partnerzy medialni
partnerzy