OFICJALNY SERWIS

DUMY WARMII

"Pochwalić należy wszystkich."

"Pochwalić należy wszystkich."

11/19/2015

O kilka słów podsumowania postawy drugiego zespołu Stomilu Olsztyn poprosiliśmy trenera - Tomasza Aziewicza. 

- Czy stresowałeś się tym, że przejąłeś zespół, który w ubiegłym sezonie nie miał stałego trenera i "szkieletu" drużyny? 

T. A. - Absolutnie nie. Decydując się na pracę trenera wiedziałem, że mało który trener pracuje w komfortowych warunkach. Liczyłem się z tym, że ten zespół trzeba będzie "poukładać" na nowo i, tak, jak powiedziałeś, w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu byłem odpowiedzialny za ten zespół i byli też stali zawodnicy przypisani do tego zespołu; kilku z nich grało w ubiegłym sezonie w zespole CLJ, ale mieliśmy też doświadczonych piłkarzy, jak Maciej Szostek, czy Paweł Grela i to jest właśnie trzon drużyny. 
 
- A skąd w zespole wzięli się zawodnicy tacy, jak Perka czy Kaczmarczyk? 
 
T. A. - Kamil "spadł nam z nieba". Jego partnerka życiowa mieszka w Olsztynie, a on pracował w Norwegii i los pokierował jego życiem tak, że zjawił się u nas. Ma na swoim koncie występy w MKS-ie Mława. Mariusz Kaczmarczyk to chłopak, który też jest od zawsze związany z regionem. Graliśmy razem w grupach juniorskich Warmii, czy Stomilu. Wcześniej grał też w Łukcie i Stawigudzie. Podobnie, jak Maćkowi Szostkowi, zależało im na tym, by być na miejscu, bo mają już swoje lata i układają sobie życie również poza piłką, a, że do tego lubią jeszcze grać, to miło, że przystali na prośbę i dołączyli do zespołu, by mu pomóc. Każdy z nich wniósł do zespołu coś dobrego w tej rundzie.
 
- Czy wynik drużyny w tej rundzie to dla Ciebie zaskoczenie? 
 
T. A. - Nie wiem, jak to rozpatrywać. W każdym meczu walczymy o zwycięstwo i zakładam, że sięgniemy po te trzy punkty. Na pewno była to wielka niewiadoma i mogę przyznać, że przed sezonem nigdy nie postawiłbym na to, że nasz zespół zakończy rundę na pierwszym miejscu, ale wyobrażałem to sobie i do tego dążyłem. Być może zaskoczyła mnie też trochę rzeczywistość, bo zespół przegrał tylko jeden mecz i po rozegranej jesieni jest liderem rozgrywek. Pozycja w lidze i ilość strzelonych bramek nie jest dla mnie zaskoczeniem, ale na pewno nie zakładałem tego przed sezonem. Liczyło się tylko to, by "poukładać zespół" i "zmazać plamę" z poprzedniego sezonu, a wszystko inne jest tylko "na plus".
 
- Cały zespół zasługuje na wyróżnienie, ale mógłbyś wyróżnić kogoś indywidualnie? 
 
T. A. - To miejsce, które mamy po rundzie jesiennej to również efekt zawodników z pierwszego zespołu i współpracy z trenerem Jabłońskim i trenerem Wyłupskim. Zawodnicy z pierwszego zespołu pomogli nam w wielu meczach i stanowili podporę, dzięki której inni mogli nabierać doświadczenia, lub mieć trochę łatwiej, bo często zawodnicy z pierwszej drużyny brali na siebie ciężar gry. We wszystkich przypadkach ci zawodnicy spełniali swoje obowiązki i nasze oczekiwania. Wszystkim należą się pochwały i podziękowania, przede wszystkim za to, że trenowaliśmy w trudnych warunkach; na korytarzu, lub na boisku bocznym. Cieszę się, że piłkarze wytrzymali to psychicznie, bo raz czy dwa można "zacisnąć zęby", ale my od lipca trenowaliśmy najpierw na "orliku", gdzie po zajęciach nie było nawet gdzie się wykąpać, a potem, jak już mówiłem, na bocznym boisku i klubowym korytarzu. Brawa należą się piłkarzom za to, że tutaj zostali, za ich wytrwałość i za to, że w każdym meczu dawali z siebie wszystko. Wyróżnić i pochwalić należy więc wszystkich. 
 
- A jak wpływała na was sytuacja, że jako gospodarz graliśmy w innych miastach naszego województwa? 
 
T. A. - Ta sytuacja jest absurdalna. Wszystkie mecze graliśmy na wyjeździe i tym bardziej większe brawa dla chłopaków za to, że jesteśmy na tym miejscu, na którym jesteśmy. Chyba tylko Mamry Giżycko grały całą rundę na wyjeździe, ale teraz będą grać u siebie. Tu należałoby postawić pytanie - "Dla kogo gramy?" - ci zawodnicy też mają ambicje i marzenia, chcą, by ktoś ich docenił, chcą się pokazać, a tak naprawdę, drużyna jest bez tożsamości, jest bezdomna. Nie ma gdzie trenować i nie ma gdzie grać i to jest smutne. Ten zespół jest jak yeti; wiemy, że istnieje, ale nikt go nie widział. Nikt z olsztyńskich kibiców nie widział tej drużyny. Jeździmy do Lidzbarka, Dobrego Miasta, Olsztynka i pojawia się news, że "rezerwy" zagrały. Nikt natomiast nie wie, kto tam gra i jak gra. Jest to smutne i szkoda, że na razie nie widać większej szansy na zmianę tej sytuacji. Z drugiej strony, nie ma się co obrażać na taką rzeczywistość. Należy pochwalić chłopaków za to, że są, chcą grać i rozwijać się i są ku temu zdeterminowani. 
 
- Czego życzyłbyś sobie i zespołowi w kolejnej rundzie? 
 
T. A. - Chciałbym życzyć sobie normalnych rzeczy. Tego, by było gdzie trenować, żeby było gdzie grać, żeby na treningach było więcej osób, bo zdarza się i tak, że trenujemy w siedem osób. Życzyłbym sobie, by sprawy organizacyjne i finansowe zostały uregulowane, szczególnie jeśli chodzi tu o ten wyższy poziom rozgrywek. Jeśli chodzi o samą grę, to teraz na pewno "rozbudziliśmy apetyty", nie mówię może o awansie, ale jesteśmy na pierwszym miejscu i rozbudziliśmy własne ambicje i cele. Dobre zespoły charakteryzuje to, że potrafią to podtrzymać. Nikt na nas nie stawia, bo wiadomo, że na szczyt zawsze łatwiej jest wejść, niż się na nim utrzymać, co charakteryzuje mocne zespoły. Utrzymanie pierwszego miejsca pokazałoby, że jest to dobry efekt pracy, zaangażowania i pragnienia, by każdego dnia być lepszym. 
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Stomil na facebooku

Stomil na twitterze

Stomil na youtube

sponsorzy główni
sponsor srebrny
sponsorzy złoci
sponsorzy biało-niebiescy

 


 
partner medyczny
sponsor techniczny
partnerzy medialni
partnerzy