OFICJALNY SERWIS

DUMY WARMII

"Od początku funkcjonowaliśmy jak rodzina"

"Od początku funkcjonowaliśmy jak rodzina"

11/30/2015

O podsumowanie rundy poprosiliśmy Janusza Bucholca - kapitana drużyny Stomilu. 

Jak oceniasz tą jesienną rundę w wykonaniu Stomilu Olsztyn?

Janusz Bucholc Myślę, że jedyna ocena jaka może być, to ocena pozytywna. Przy tych wszystkich zawirowaniach, bardzo nerwowe lato, dużo piłkarzy odeszło, tych wydawało się wiodących i tworzących trzon drużyny. Jednak przyjście nowych zawodników, którzy bardzo szybko związali się z tym klubem było dobrym ruchem trenera. Były oczywiście też trudne momenty, ale myślę, że ocena musi być jak najbardziej pozytywna.

Mamy 4 miejsce w tabeli, to dobre miejsce dla Stomilu?

J.B. Myślę, że to bardzo dobre miejsce. Przy początkowych kłopotach finansowych, przekształceń w spółkę i wielu zawirowań, z którymi musieliśmy dać sobie radę które nadal nie są za nami, ale miejmy nadzieję, że się dobrze skończą. To czwarte miejsce bralibyśmy na pewno w ciemno przed rozpoczęciem tej rundy, ale też kiedy zaczynaliśmy te wspólne treningi, była bardzo duża wiara w ten zespół i od początku funkcjonowaliśmy jak rodzina, i nie było zarówno w szatni jak i na boisku żadnych niedomówień. Było widać od razu, że to wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku, stajemy ze sobą w każdej sytuacji jeden za drugiego. To miejsce nie jest dziełem przypadku.

 

Ci zawodnicy, którzy doszli do Stomilu. Kogoś byś wyróżnił?

J.B. Ja nie jestem tutaj od oceny, to jest rola sztabu szkoleniowego. Ja jestem kapitanem tego zespołu, z czego się bardzo cieszę i moją rolą jest zadbanie o właściwą sferę mentalna, o atmosferę w szatni i o to, by ten zespół wszędzie czół się dobrze. Mogę powiedzieć, że wszyscy zawodnicy którzy doszli wnieśli bardzo dużo do szatni, bardzo dużo do zespołu, zarówno pod względem piłkarskim, mentalnym i wzrosła wartość całego tego zespołu.

Czy Ty jako kapitan zauważasz zmianę w zawodnikach? Chodzi mi np. o Dawida Szymonowicza po powołaniu do kadry.

J.B.Ja cały czas Dżemikowi mówię, że te powołania do kadry to musi być taki duży bodziec dla niego pewności siebie na boisku i on musi już zacząć tak naprawdę dowodzić tym zespołem, jeżeli chce coś w piłce osiągnąć, to musi te swoje poczynania na boisku przełożyć na tą sferę mentalną, której cały czas mu brakuje. Pod tym względem musi dużo pracować, ale ja widzę ogromny postęp jego umiejętności piłkarskich. On jest profesjonalistą, bardzo świadomym tego co chce osiągnąć, więc my, ci starsi piłkarze wiemy czego nam zabrakło, i to co widzę to właśnie to, żeby już zaczął prowadzić ten zespół do zwycięstw, żeby czuł się odpowiedzialny za wynik całego zespołu, a nie tylko za samego siebie. Gdy trafi do dobrego europejskiego klubu, to tak naprawdę tam każdy jest odpowiedzialny za wynik całego zespołu, każdy musi ciągnąć ten wózek w stronę 3 punktów. Na tej pozycji, na której Dawid gra nie można zrobić dobrego wyniku bez dowodzenia zespołem, myślę, że on jest tego świadomy i duża przyszłość przed nim.

Czy tym najmłodszym zawodnikom dajecie jakieś wskazówki?

J.B.Największą wskazówką dla nich powinno być to, by podpatrywali pracę, jaką się wykonuje na treningach przy tych starszych zawodnikach. Tutaj mają doskonałe warunki, do tego żeby podpatrzeć tych bardziej doświadczonych, jak reagują kiedy przegrywają, po stracie piłki, kiedy biorą grę na siebie, kiedy grają bezpieczniej. To wszystko jest bardzo ważne i oni muszą brać wzorce. Myślę że jest tu od kogo czerpać wzorce zarówno w szatni jak i na boisku. To pokolenie młodych zawodników, którzy teraz są jest bardzo świadome. Natomiast oni muszą cały czas pracować nad sobą, nikt nie da ci nic za darmo, ja sam wiem po sobie, że o wszystko trzeba walczyć.  Trzeba udowodnić, że jesteś warty, żeby siedzieć w tej szatni, oni są tego świadomi, i myślę, że jest duża perspektywa przed tymi chłopakami.

 

Jaki był według Ciebie najlepszy i najgorszy mecz w wykonaniu Stomilu?

J.B.Najsłabszy mecz, to myślę mecz pucharowy ze Śląskiem Wrocław, to był mecz który zapamiętamy na długo i myślę, ten wymiar kary był sprawiedliwy. My przede wszystkim fatalnie weszliśmy w ten mecz i wyglądaliśmy na przestraszonych. Drugi najsłabszy mecz, bo je się zawsze bardziej pamięta, przynajmniej ja, zawsze bardziej rozpamiętuję te przegrane mecze, bo one mnie zawsze bardzo bolą. Więc kolejnym zapamiętanym przeze mnie meczem jest porażka z Zagłębiem Sosnowiec u siebie 2:4. Te dwa mecze zapamiętam na długo, ponieważ zespoły przeciwne nas zdominowały w tych pojedynkach i to bardzo bolało.

Natomiast tych pozytywnych meczów było naprawdę dużo, ale na pewno jeśli chodzi  o taką sferę mentalną i podejście wolicjonalne z tej rundy zapamiętam na pewno mecz wyjazdowy z Arką Gdynia, bo tam naprawdę każdy grał z ogromnym sercem i z dużymi problemami zdrowotnymi, a zrobiliśmy naprawdę dobry wynik, gdzie w Gdyni większość zespołów przegrywa, my wygraliśmy 0:1 i zagraliśmy niezwykle konsekwentnie i bardzo odpowiedzialnie.

Jeżeli chodzi o takie sfery piłkarskie, czyli dobre połowy, to myślę, że pierwsza połowa meczu z      GKS-em Bełchatów. Ja zapamiętam tę połowę na długo, bo to było takie typowe zdominowanie i szkoda, że ten mecz się nie skończył zdecydowanie wyżej, bo zasługiwaliśmy po prostu na to, żeby po tej pierwszej połowie wygrywać już 0:4. Ten pierwszy mecz i ta pierwsza połowa to był taki koncert z naszej strony myślę bezbłędny.

 

Jak to jest z tymi wynikami meczów?

J.B.Wynik to jest zawsze sprawa otwarta, są różne czynniki które na to wpływają, a my musimy się po prostu skupiać na sobie i na poszczególnych elementach które musimy wykonać, żeby osiągnąć zadowalający nas wynik. Ja uważam, że gra w defensywie, gra odważna, na jeden kontakt, tak naprawdę utrzymywanie cały czas w głowie założeń taktycznych, które stawia przed nami trener to jest kluczowe i to rzutuje na wynik meczu.

 

Myślisz, że runda wiosenna może być dla nas tak dobra, że utrzymamy to 4. miejsce?

J.B.Powiem, że wszystko jest możliwe, a my sami sprawiliśmy sobie bardzo miłą niespodziankę i musimy wierzyć w to, że możemy zakończyć tę ligę na miejscu 4., bądź wyższym. Taką szansę sami sobie wypracowaliśmy. Wszystko, tak naprawdę zależy od tego, jakie będziemy mieli warunki do przygotowań, do ewentualnych transferów, które podniosą jakość tego zespołu, bo tu nie trzeba wiele, a trener na pewno wie co chce zrobić i  co będzie dla nas dobre, tylko musimy mu zaufać. Na pewno jest do wykonania ogromna praca, nie tylko przed nami, ale wierzę, że będzie dana nam ta szansa. Awans… ja chcę w to wierzyć i muszę w to wierzyć. Przy tych problemach które obecnie są, wiele nam jeszcze brakuje, ale to wiara w ten awans trzyma przy tym, że chce się jeszcze grać w tą piłkę, wygrywać mecze i iść do przodu razem z tą drużyną. A tak naprawdę każdy z nas po cichu myśli tu o awansie, bo taki jest cel, żeby zaistnieć w tej ekstraklasie, zobaczyć jak tam jest, jak to funkcjonuje. Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że o tym nie myślę.

Mówi się, że Stomil jest rewelacją…

J.B. Nie da się ukryć, że przy tych wszystkich problemach i warunkach treningowych, których na tą chwilę nie mamy, przy ciągłym niepokoju gdzie wyjdziemy na trening, gdzie boisko będzie nie zalane i gdzie nas po prostu wpuszczą to jesteśmy rewelacją. Nie da się ukryć, że wszyscy są zszokowani naszą pozycją w tabeli przy tych wszystkich problemach które mamy. Ale ja bym nie chciał, i ten zespół nie chciałby być określany mianem rewelacji, tylko mianem zespołu świadomego, groźnego, wiedzącego, co chce zrobić na boisku, gdzie może to wytrenować i takiego, którego zespoły przeciwne będą się bały nie tylko jako rewelacji, ale tak naprawdę zespołu dojrzałego, który ma swoje cele i wie jak je zrealizować. 

 

rozmawiała: Monika Oklińska / stomilolsztyn.com 

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Stomil na facebooku

Stomil na twitterze

Stomil na youtube

sponsorzy główni
sponsor srebrny
sponsorzy złoci
sponsorzy biało-niebiescy

 


 
partner medyczny
sponsor techniczny
partnerzy medialni
partnerzy